Kto pozwolił wstać słońcu?!
Moja głowa pulsowała i chciała eksplodolować.
Jęknęłam, przewróciłam się na drugi bok, ten bez słońca, i przykryłam się szczelnie. Cichy, a raczej zwalający z nóg, dźwięk otwieranych drzwi nie pozwolił mi dalej spać.
- Sunny, wstajemy.
- Jeszcze 10 minut - powiedziałam niewyraźnie.
Ktoś wszedł pod kordłe i przytulił mnie. Wtuliłam się by zdobyć trochę ciepła. Leżałam tak trochę do czas aż ból głowy zależał.
Otworzyłam oczy i podniosłam się powoli. Spojrzłam na Raina.
- Co mi jest?
- Kac. Wczoraj się spiłaś. To zapłata za dobrą zabawe.
- Ją umieram.
Zaśmiał się. Wstał i podał mi szklankę z wodą i musującą tabletką. - Wypij powinno pomóc.
Wzięłam od niego szklankę z zimnym napojem i wypiłam trochę.
- Dlaczego mam ci ufać? To ty dałeś mi piwo. To twoja wina.
- Dałem ci jedno. Nie kazałem ci aż tyle pić.
Wypiłam resztę.
- Mogłeś mnie przynajmniej ostrzec jakie będą tego konsekwencje.
- Potrzebowałaś tego. Przyznaj się.
Stella
Ruszyłam w stronę plaży. Ray machał i szedł w moja stronę. Zawsze cieszyłam się, że go widzę, ale nie dziś. Miałam ochotę wszystkich zabić. Przyszłam tu żeby się uspokoić.
- Stella, co tu robisz? Nie idziesz do szkoły?
- Nie. Robię sobie wolne. Jakby się ktoś pytał - jestem chora.
- Może ci potowarzyszę?
- Nie - powiedziałam troche za ostro, ale chciałam być sama.
Odwróciłam się na pięcie i zeszłam na plażę.
- Nie możesz zostać sama. - Ray nie dawał za wygraną.
- Ray, ostrzegam cię, nie zbliżają się do mnie. Nie dziś.
Poszłam na "swoją prywatną" plażę. To znaczy do tej części o której nikt nie wiedział. Była ona otoczona wysokimi urwiskami, a ocean był tu najbardziej zburzony.
Usiadłam na piasku i przesypywałam go między palcami.
Wszystko do mnie wróciło. Całą złość. Rzuciłam piasek w dał, a on zmienił się w języki ognia, jednak szybko zgasły w toni oceanu.
- Co ty robisz?! - ktoś za mną zaczął krzyczeć, odwróciłam się - Nie wolno się ujawniać w tym świecie!
- Że co?
- Nie udawaj. Widziałem co zrobiłaś! Masz szczęście, że nie jestem Zwykłym. Musiałabyś odpowiadać przed radą. To ostrzeżenie.
_____________________________
Ten rozdział był pisany na komórce więc przepraszam za brak akapitów i innych takich.
Ruszyłam w stronę plaży. Ray machał i szedł w moja stronę. Zawsze cieszyłam się, że go widzę, ale nie dziś. Miałam ochotę wszystkich zabić. Przyszłam tu żeby się uspokoić.
- Stella, co tu robisz? Nie idziesz do szkoły?
- Nie. Robię sobie wolne. Jakby się ktoś pytał - jestem chora.
- Może ci potowarzyszę?
- Nie - powiedziałam troche za ostro, ale chciałam być sama.
Odwróciłam się na pięcie i zeszłam na plażę.
- Nie możesz zostać sama. - Ray nie dawał za wygraną.
- Ray, ostrzegam cię, nie zbliżają się do mnie. Nie dziś.
Poszłam na "swoją prywatną" plażę. To znaczy do tej części o której nikt nie wiedział. Była ona otoczona wysokimi urwiskami, a ocean był tu najbardziej zburzony.
Usiadłam na piasku i przesypywałam go między palcami.
Wszystko do mnie wróciło. Całą złość. Rzuciłam piasek w dał, a on zmienił się w języki ognia, jednak szybko zgasły w toni oceanu.
- Co ty robisz?! - ktoś za mną zaczął krzyczeć, odwróciłam się - Nie wolno się ujawniać w tym świecie!
- Że co?
- Nie udawaj. Widziałem co zrobiłaś! Masz szczęście, że nie jestem Zwykłym. Musiałabyś odpowiadać przed radą. To ostrzeżenie.
_____________________________
Ten rozdział był pisany na komórce więc przepraszam za brak akapitów i innych takich.