poniedziałek, 17 marca 2014

Rozdział VI

Stella
Zostałam na noc u Raya. Spuria odprowadził mnie pod jego dom. Nie chciałam wracać do Bruca, Chrisa i Deana. Okłamali mnie. Rozumie, nie znali mnie zbyt dobrze, ale jestem z nimi od roku. Mogli by mi coś powiedzieć.
Siedziałam z Rayem w salonie i oglądaliśmy jakiś film sensacyjny. Było mi zimno dlatego wtuliłam się w niego, a on opatulił nas kocem. Na chwile zamknęłam oczy i zmroczył mnie sen. Usłyszałam jak ktoś wchodzi, ale jakoś to mnie nie obchodziło
-Darmit. powiedział Ray. (śpi)
-Est angelo, intelligere nos. - ktoś odpowiedział (Jest aniołem, zrozumie nas.)
- Guid intelligere? - spytałam budząc się. (Co zrozumie?)
-Mówiłem - popatrzyłam na właściciela głosu. To był brat Raya. - Jestem Rain.
Uścisnęłam mu dłoń.
-Więc co zrozumie? - wstałam powoli. - Nieważne. Musze wracać do domu, vale.
Zostawiłam Raya z otwartymi ustami.
Kolejny kłamca. Mam dość ich wszystkich.
Jednak wróciłam do domu.
- Oh, Stella! - Bruce zamknął mnie w żelaznym uścisku. - Tak się bałem.
-Ty i się bać? Dobra, puść, bo udusisz. - Bruce dalej mnie tulił, ale trochę lżej, mogłam normalnie oddychać.
Popchnęłam go do salonu.
-Martwiliśmy się o ciebie. - powiedział Dean po raz pierwszy od bardzo dawna.
-Ty mówisz!
-Od drugiego roku życia.
Koła Deana zmaterializowała się Glace.
-Cześć kociaku - pocałowała go w policzek - Co się dzieje? - zauważyła mnie - Oh...
-Kto jeszcze? Bruce puść mnie, bo zrobię ci krzywdę.
Bruce puścił, ale zaraz zjawiła się Glace i pociągnęła mnie do pokoju Chrisa.
-Ej, to jest mój pokój. Nie możecie sobie ot tak wchodzić! - Chris
-Daj im porozmawiać - Bruce - Nie będą ci tam grzebać.
-Twoje gejowsko-erotyczne zabawki są bezpieczne. - Dean
-Nie mam żadnych zabawek i nie jestem gejem!
Chłopaki...
Glace zamknęła za nami drzwi. Szczerze mówiąc nigdy nie byłam w jego pokoju. Czułam się dziwnie.
-Kto jeszcze mnie okłamuje?- postanowiłam od razu dowiedzieć się czego chciałam i stąd wyjść.
-Zacznę od tego kim jestem. No więc słyszałam, że już wiesz. Jestem taka sama jak ty, tylko mam inne... zdolności. Poza tym zasiadam w Starszyźnie. Nie nie jestem zbytnio staram. Mam 22 lata. Jestem tam, bo posiadam nadzwyczajne zdolności, nikt takich nie ma. No oprócz ciebie. Ty możesz mieć wszystko. Żeby nas chronić rada czyli Starszyzna postanowiła, żeby nasze istnienie utrzymywać w sekrecie. Jest też zakaz mówienia kim jesteśmy. Nawet sobie nawzajem, dla pewności, że nikt nas nie podsłucha. Możemy i poznajemy się tylko i wyłączne w Orbis. To świat, który stworzyła Królowa, żebyśmy wszyscy mogliśmy swobodnie chodzić nie kryjąc się.
-Dlaczego wszyscy dyskryminują Bruca?
-Według podań aniołów, gdy Orbis było bardzo młodym światem królowa Astre miała za przyjaciela zmiennokształtnego, ale oczywiście nie byle kogo. To był dowódca stada. Gdy królowa urodziła córkę była bardzo wyczerpana, więc oddała ją pod opiekę zmiennokształtnego. To był błąd. Król poszedł sprawdzić co dzieje się z jego córką. Gdy wszedł do komnaty doznał szoku. księżniczka nie żyła, a nad nią stał Alfa z brudnym od krwi pyskiem. Chcieli go zabić, ale zdołał uciec. Od tamtej pory wszyscy jego pobratymcy zostali okrzyknięci zdrajcami i nikt nie ma prawa wstępu do Orbis.
Zadałam jeszcze kilka bezsensownych pytań.
Wyjaśnienia Glace przerwało pukanie do drzwi.
-Kochanie, mógłbym cię prosić na chwilę? - Dean.
-Zaraz.
-Teraz, to ważne - zrobił tą swoją minę pod tytułem "wszystko wiem, nie podskoczysz mi."
-Idź, poczekam. - zapewniłam