Stella
-Więc jeszcze raz. Jesteś zmiennokształtnym i zamieniasz w lamparta. - kiwnął głową - dobra to jeszcze rozumie, ale uważasz, że ja jestem jakimś aniołem, który ma władzę nad żywiołami. To jest niedorzeczne.
-Co masz w kieszeni?
-Komórkę.
-A w drugiej?
-Aniołka matki.
Patrzył na mnie wyczekująco. Nie przestawał. - Mogłabyś spróbować.
-Co?
-Skup się na drganiach ciał.
-Ty do mnie językiem fizycznym? I co jeszcze? Różowe słonie ze skrzydełkami lecą nad drzewami z waty cukrowej i krzyczą obciągnij mi?
Westchnął. Nie lubiłam, gdy to robił. Olewał mnie. Tak się mnie nie traktuje.
-Trzeba było przyprowadzić ją do ciebie. Gdyby Chris powiedział ci kim jesteś byłoby inaczej.
-I Chris też? Ludzie! Może się jeszcze okaże, że Dean jest wielbłądem!
Kipiałam ze złości. Dlaczego nikt mi nic nie mówi. Przez rok ukrywali przede mną prawdę. Jak tak można?!
Bruce wstał z fotela i podszedł klękając przede mną, wziął mnie za ręce. Kiedyś by to na mnie działało. Nadal działało, ale byłam na niego zła. Wyrwałam dłonie. - Rok. Jestem tutaj rok. Nic mi nie powiedziałeś. Czego ty ode mnie chcesz?
-Więc jeszcze raz. Jesteś zmiennokształtnym i zamieniasz w lamparta. - kiwnął głową - dobra to jeszcze rozumie, ale uważasz, że ja jestem jakimś aniołem, który ma władzę nad żywiołami. To jest niedorzeczne.
-Co masz w kieszeni?
-Komórkę.
-A w drugiej?
-Aniołka matki.
Patrzył na mnie wyczekująco. Nie przestawał. - Mogłabyś spróbować.
-Co?
-Skup się na drganiach ciał.
-Ty do mnie językiem fizycznym? I co jeszcze? Różowe słonie ze skrzydełkami lecą nad drzewami z waty cukrowej i krzyczą obciągnij mi?
Westchnął. Nie lubiłam, gdy to robił. Olewał mnie. Tak się mnie nie traktuje.
-Trzeba było przyprowadzić ją do ciebie. Gdyby Chris powiedział ci kim jesteś byłoby inaczej.
-I Chris też? Ludzie! Może się jeszcze okaże, że Dean jest wielbłądem!
Kipiałam ze złości. Dlaczego nikt mi nic nie mówi. Przez rok ukrywali przede mną prawdę. Jak tak można?!
Bruce wstał z fotela i podszedł klękając przede mną, wziął mnie za ręce. Kiedyś by to na mnie działało. Nadal działało, ale byłam na niego zła. Wyrwałam dłonie. - Rok. Jestem tutaj rok. Nic mi nie powiedziałeś. Czego ty ode mnie chcesz?
Sunshine
- Co tu robisz, pani?
- Przyszła się zabawić- odpowiedział za mnie Rain.- Nie zwracaj na nas uwagi ... Jak cię zwą?
- Hope.
- Mam do ciebie pytanie. Czy znasz Stelle Fox? - blondynka kiwnęła głową.
- Widziałam ją tu, ale już poszła. Chodzimy razem na angielski i matme.
Daj sobie spokój, zabaw się.- odezwał się Rain.
Jak mam się zabawić, jeśli jestem tak blisko?
- Dzięki Hope. Zabawimy się (^^) chwilę i pójdziemy.
Dziewczyna uśmiechnięła się i odeszła. Rain podał mi puszkę i otworzył swoją. Powąchałam jej zawartość. - Fuj, co to jest?
- Piwo, trunek ludzi. Spróbuj może nie jest dobre, ale przy odpowiedniej dawce robi się wesoło.
Po kilkunastu puszkach chłodnego napoju, naprawdę zrobiło się zabawnie. Cały świat zaczął wirować i słyszałam przytłumione głosy.
- Chodźmy już - mówił Rain.
Wyciągnęłam go na jeszcze jeden taniec. To była naprawdę wolna piosenka. Wtuliłam się w niego. Był naprawdę ciepły, nawet nie wiem kiedy dopadł mnie sen.
______________________
Na zamówienie jedynej czytelniczki.... :(
- Chodźmy już - mówił Rain.
Wyciągnęłam go na jeszcze jeden taniec. To była naprawdę wolna piosenka. Wtuliłam się w niego. Był naprawdę ciepły, nawet nie wiem kiedy dopadł mnie sen.
______________________
Na zamówienie jedynej czytelniczki.... :(
Hahahaha Kocham te teksty <3
OdpowiedzUsuńSzkoda że taki krótki ;c.
nastepny napisz dłuższy proosze